niedziela, 13 grudnia 2015

Bezkrwawe łowy.

Spacer po dżungli w Parku Narodowym Chitwan. 1700 rupi pozwolenie do parku. 1500 spacer całodniowy spływ canoe 1 godzina. 200 śniadanie i połowa obiadu, 2 jajka, banany, mandarynka.
W dżungli spotkaliśmy 2 niedźwiedzie w rzece,  kilka jeleni, krokodyle na brzegu.
Nad jeziorkiem stado pasących się jeleni, i w zaroślach wygrzewające się 2 nosorożce.
Następny dzień przejażdżka rowerem po okolicy,  odwiedziłem lokalną wioskę, gdzie ludzie żyją tak jak dawniej. Na koniec pojechałem do centrum dokarmiania słoni. Trochę to wyglądało jak w zoo. Słonie przychodzą z puszczy, stoją pod dachem i zajadają się trawą.
Nocleg na skraju dżungli. Dzikie zwierzęta czasem przychodzą w okolice. W nocy nosorożec pasł się nam pod oknem. Było strasznie mgliście, jedynie po pozostawionych śladach i odgłosach dochodzących z ciemnosci można było stwierdzić co to za zwierzę.



































piątek, 11 grudnia 2015

Katmandu

9-11 grudnia
Kathmandu - szare zakurzone miasto, pełne hałaśliwych motorów. Wiele zabytków na Durbar Square zostało zniszczonych prze trzęsienie ziemi które nawiedziło Nepal na początku roku.
Niektóre budynki stoją jeszcze podparte drewnianymi deskami, ale widać ze mogą runąć lada chwila.
Czasem strach było przechodzić ciasnymi uliczkami przy których wątłe belki podpierały wybrzuszone ściany budynków.
Na ulicach stragany i jadłodajnie. Pełno śmieci i wałęsających się psów. 
Zastanawiałem się kto kupuje twe wszystkie towary , skoro rzadko było widać kupujących jakieś ubrania sprowadzane z zagranicy. Turystów było tylko widać na Durbar Square i w dzielnicy Thamel - gdzie jest dużo hosteli i sklepików z pamiątkami i podróbkami turystycznych ciuchów. 
Powietrze jest zapylone , i czuć dym ognisk i piecyków wystawionych na ulicę do przygotowywania posiłków.
Na ulicy można całkiem tanio i smacznie zjeść. Pełno jest przewoźnych garkuchni z palnikiem i kilkoma garnkami. To jest widok w większości azjatyckich miast.
Kolejnego dnia 11 grudnia pojechaliśmy z Tomkiem do Bhaktapur - spokojne miasteczko z zabytkowymi uliczkami. Oddalone od Kathmandu o kilkanaście kilometrów. kilka placów ze świątyniami, częściowo zniszczonymi przez trzęsienie ziemi. spędziliśmy tam kilka godzin. Powrót na dachu autobusu. 
Następnie sam udałem się do świątyni małp, leżącej na wzniesieniu z którego roztaczał się ładny widok na całe Katmandu. 
Małpy chodziły po murach , wspinały się po drzewach i leżały na chodnikach po których przechadzali się ludzie.
Wieczorem wróciłem do naszego hostelu , kupując po drodze pierożki mo-mo za śmieszne pieniądze 50 rupii.